Jak przekonać się czy Twój pomysł na to, co chcesz robić w życiu to strzał w dziesiątkę?

W procesie szukania tego, co chcesz robić w życiu pojawiają się różne pomysły. Niektóre z nich szybko porzucasz, ale nad innymi poważnie się zastanawiasz. Przed działaniem powstrzymuje Cię jednak to, że nie masz pewności, czy Twój pomysł się sprawdzi i czy przede wszystkim to jest faktycznie to, co chcesz robić w życiu. Boisz się poświęcić czas i pieniądze, jeżeli nie masz pewności, że to będzie strzał w dziesiątkę.

Jeżeli nie masz jeszcze pomysłu na siebie i jesteś na etapie szukania, to zajrzyj do artykułów: „Jak znaleźć to, co chcę robić w życiu” oraz „Objawienia nie będzie. Jak inaczej znaleźć pomysł na siebie” lub odpowiedz sobie na Pytania Mocy.

Pytania Mocy

Masz pomysł na to, co chcesz robić w życiu i co dalej?

No dobra, jest pomysł – no to git. Teraz tylko wcielić w życie i być szczęśliwą robiąc to, co lubisz. Tyle tylko, że to przeważnie tak nie działa. Masz pomysł i im więcej o nim myślisz, tym więcej wątpliwości się pojawia. Co wtedy? Myślenie jest jak pitolenie. Jeszcze nikt samym myśleniem (lub pitoleniem) niczego nie zmienił. Pozostaje więc robienie.

No, ale jak to? Nie mam pewności i mam się za to zabierać?

Wokół szukania wymarzonego zajęcia narosło wiele romantycznego bełkotu. A to szukaj własnej legendy i zostań pasterzem owiec, a to znajdź to co lubisz, a już nigdy nie będziesz pracować. No, niezupełnie. Każda praca jest wielowymiarowa. Są czynności, które lubisz robić i wtedy faktycznie możesz mieć poczucie, że nie pracujesz. Istnieje jednak szereg innych czynności, które już tak romantyczne nie są. W każdej pracy, nawet artysty, są rzeczy bardzo przyziemne, które po prostu trzeba zrobić (ewentualnie zlecić, gdy już masz na to kasę). I to myśl o tych mniej fajnych zadaniach znów każe Ci się zastanawiać czy to, co wymyśliłaś to na pewno to, co chcesz robić w życiu.

Liczą się proporcje

Dlatego, żeby się przekonać czy Twój pomysł jest trafiony, warto sprawdzić, czy ma odpowiednią proporcję zadań atrakcyjnych do tych mniej ciekawych. Odpowiednią, czyli taką, że wciąż masz satysfakcję i zadowolenie z całości.

Jak to zrobić? Testowaniem. Nie ma innego wyjścia. Żeby się przekonać, czy chcesz coś robić, musisz zacząć to robić. I to jest największa przeszkoda w robieniu tego, co chcesz robić w życiu. Bo o ile myślenie i pitolenie z reguły świetnie nam wychodzi, to za robotę wziąć się już trudniej.

Jeżeli pomyślałaś sobie, żeby w tym momencie przerwać czytanie, bo co to w ogóle za odkrycie, to zastanów się czego szukasz. Tak naprawdę najskuteczniejsze sposoby, to często te najprostsze (co nie znaczy, że są jednocześnie łatwe).

Jak testować?

To zależy z jak wieloma zmianami wiąże się Twój pomysł na to, co chcesz robić w życiu. Czy musisz skończyć pięcioletnie studia, bo wymagany jest dyplom czy może jakiś kurs lub studia podyplomowe wystarczą? Jeżeli pomysł wydaje Ci się wystarczająco poważny, to zacznij studiować. Dobrze widzisz, zacznij studiować. Wiem, że może się okazać, że to nie to i będziesz je chciała rzucić po pół roku, a to przecież strata czasu i pieniędzy. Być może będziesz musiała zrobić maturę z brakujących przedmiotów. Tak, to wszystko prawda. Życiowe zmiany wymagają kosztów.

Możesz w tym momencie się zatrzymać i zrezygnować ze zmian. To Twój wybór. Albo jesteś skłonna coś poświęcić po to, by kolejne kilkadziesiąt lat życia spędzić na tym, co chcesz robić w życiu, albo pozostań przy tym co masz i robisz. Jeżeli poważnie podchodzisz do swojego pomysłu i nie ma innej możliwości sprawdzenia, to ponieś koszty, które musisz ponieść.

Nie bez kozery piszę o studiach, bo to jest taki duży kawałek do przełknięcia. W pomysłach, gdzie nie musisz zdobyć w ten sposób kwalifikacji, ważniejsze jest, żeby po prostu zacząć działać, ale studia przez wzgląd na czas i kasę dla wielu stanowią przeszkodę nie do pokonania. A jeszcze rekrutacja jest raz w roku, więc każde zwlekanie oznacza rok w plecy. Celowo wrzucam ten artykuł teraz, żebyś miała czas ogarnąć wszystko to, co potrzeba do rozpoczęcia studiów za rok.

Nie ma tutaj łatwej ścieżki. Ja też skończyłam roczne podyplomowe studia dla tłumaczy przysięgłych, wydałam na nie ponad 6 tysięcy złotych, po to tylko by zrobić kilka tłumaczeń i stwierdzić, że to jednak nie dla mnie.

Bo to co nas podnieca….

Wiem, że sytuacje finansowe są różne i wiem, że nie dla każdego kilka tysięcy złotych to pestka. Dla mnie też nie. No cóż, nie ma przebacz. Jeżeli chcesz robić to, co lubisz, to musisz testować. I już. Albo zostań przy romantycznych opowieściach o szukaniu własnej legendy.

Kasa to taka cudowna wymówka. W tej kwestii warto wyrobić sobie następujące przekonanie:

Jeżeli problem można rozwiązać za pomocą pieniędzy, to znaczy, że nie jest problemem.

Że co? No tak. Umówmy się, nie mówimy o zebraniu miliona dolarów na operację, tylko zarobieniu kilku tysięcy złotych na czesne. Ewentualnie o oszczędnościach i ogarnięciu dorywczej roboty, które pozwolą utrzymać się w czasie studiów. Kasę zawsze da się zdobyć lub zarobić. Twój plan realizacji wydłuży się po prostu o czas potrzebny na odłożenie kasy. Długi czas realizacji będzie po prostu Twoim dodatkowym kosztem.

Jeszcze raz powtórzę. Jeżeli zaczniesz testowanie dzisiaj to za rok, dwa lub pięć będziesz miała ogarnięty temat. Jeżeli nie zrobisz nic, to na nagrobku Ci wyryją: Mogła mieć zajebiste życie, ale nie chciało jej się paru tysiaków zarobić…  Trochę słabe, co nie?

Widzisz już, do czego próbuję Cię przekonać? Do rozpoczęcia. Gdy już wejdziesz w tryb robienia, będzie Ci o wiele łatwiej, nawet jeżeli okaże się, że musisz zaczynać od nowa. Dopóki będziesz tkwić w myśleniu, nic się nie zmieni.

Czy da się bez kosztów?

Na pewno bezkosztowo da się eliminować niektóre pomysły. To akurat proste. Zapalisz się do czegoś, zaczynasz analizować i już wiesz, że to jednak nie to. Co jednak z tymi pomysłami, co do których nie masz takiej pewności?

Kosztem, którego raczej nie unikniesz, będzie Twój czas. Czas potrzebny na uczenie się nowych rzeczy, próbowanie, planowanie i wdrażanie. Czasem będzie to czas krótszy, a czasem bardzo długi (tak jak ze studiami).

Co więc możesz zrobić? Zamiast zaczynać studia możesz przede wszystkim spotkać się z osobami, które wykonują ten zawód i wypytać o wszystko. Najlepiej, gdy będą to różne osoby, żeby poznać różne perspektywy. Tajniki niektórych zawodów możesz poznać na You Tube lub czytając blogi specjalistyczne. To niby oczywista oczywistość, a przecież niewiele z nas to robi.

Zgłębiaj temat

Pomyśl z czym jeszcze wiąże się dany zawód. Czasami widzimy powierzchowny, ładny obrazek, a nie mamy pojęcia na czym tak naprawdę polega praca. Możesz marzyć o zawodzie chirurga, nie rusza Cię widok krwi i krojonego ciała. A co z zapachem, z dźwiękami? Co ze staniem przez kilka lub kilkanaście godzin w czasie operacji? Czy to dla Ciebie ok., jeżeli będziesz wzywana do nagłych przypadków? Jeżeli nie ok., to czy są inne formy wykonywania tego zawodu, które zaakceptujesz?

Chcesz zostać blogerką? Nie musisz nawet zakładać bloga, żeby to sprawdzić. Wykonuj przez kilka tygodni wszystkie czynności blogerki. Przygotuj artykuł, posty do mediów społecznościowych, grafiki, newsletter dla Twoich czytelników. Ustaw „na sucho” reklamę na FB, przygotuj listę hasztagów na Instagram. To nie znaczy, że decydując się na takie zajęcie musisz od razu to wszystko robić, ale testując – weź to pod uwagę. Jeżeli stwierdzisz, że to jest to, będziesz miała gotowe treści. Chodzi o to, żebyś zobaczyła co jest pod obrazkiem pod tytułem: śliczna dziewczyna z kubkiem kawy, trzyma maca na kolanach, a to wszystko dzieje się w wymuskanym i gustownie urządzonym wnętrzu.

Rozumiesz o co mi chodzi? Jeżeli wyjdziemy poza pierwszą myśl na jakiś temat, to same jesteśmy w stanie wiele sobie wyobrazić.

Jeszcze nieprzekonana?

Dobrze wiem, że na tym etapie pojawiają się myśli typu: „pierdoli, kto będzie chciał ze mną gadać”, „tak się mówi – zacznij, a to nie takie proste”, „ale ja nie mam czasu na żadne testowanie” i tak dalej, aż do usranej śmierci. Mam na to jedną odpowiedź, a właściwie nie ja, tylko Henry Ford:

 „Jeżeli myślisz, że coś możesz lub czegoś nie możesz, za każdym razem masz rację.”

Nie ma cudownych trików. Im szybciej zejdziesz na ziemię, tym łatwiej będzie Ci się na niej żyło. Wiem, że się boisz i wiem, że to nie łatwe, ale to wciąż Twój wybór – zostawiasz tak jak jest, czy chcesz czegoś innego? Co więcej, jeżeli decydujesz się zostać na etapie wymówek, to jestem pewna, że znajdziesz wymówkę na każdą okazję. Nawet jakby ktoś Ci podał wszystko na tacy. Zapisał i zapłacił za studia i jeszcze na zajęcia dowiózł, to też byś marudziła.

Marudzenie może być dobre, ale do czasu. Ta granica to zrobienie sobie takiego dyskomfortu, żebyś już sama miała dość pitolenia, żeby w końcu do Ciebie dotarło, że tylko Ty możesz coś zmienić. Albo zdecydować, że nie chcesz zmieniać – to też jest w porządku. Poczytaj sobie o tym więcej w „To Twoja wina, że nic nie robię.”

Też tam byłam…

To nie są puste słowa. Przekonałam się o tym, gdy sama przeszłam kilka radykalnych zmian wymagających dużych poświęceń. Jeżeli ciekawi Cię moja historia to zajrzyj do „Objawienia nie będzie…” (akapit „Metoda prób i błędów”).

Umówmy się, taka całkowita zmiana wymagająca wieloletnich studiów, czasu i pieniędzy dotyczy tylko niektórych przypadków. Wiele zawodów i biznesów da się przetestować działając równolegle do tego, co robisz teraz. Poczytaj o tym w „Jak przetrwać okres przejściowy, gdy zaczynasz coś nowego”.

Po prostu załóż sobie, że możesz zrezygnować, jeżeli to nie będzie to. I to nie są utopione koszty, bo właśnie odkryłaś coś ważnego – coś czego zdecydowanie nie chcesz robić. I jeszcze jedno – zaczęłaś i kolejny test będzie już łatwiejszy. A jeżeli przyjmiesz założenie, że po testowaniu możesz zrezygnować z pomysłu, to nie będzie rezygnacja ze strachu czy lenistwa tylko negatywny wynik testu.

Zawiedziona? Liczyłaś na jakiegoś gotowca, który sprawi, że będziesz na 100% pewna, że wymyśliłaś coś na całe życie? Nie ma takich gotowców. Nie dowiesz się co to seks bez uprawiania seksu, nie sprawdzisz, jak smakuje wino bez wzięcia choćby łyka i tak samo nie przekonasz się czy znalazłaś swoją drogę bez wkroczenia na nią.

Przychodzą Ci do głowy jakieś sposoby na w miarę bezbolesne przetestowanie pomysłów? Pisz śmiało, nigdy nie wiesz czy Twoje akurat słowa będą brakującą cegiełką do czyjejś decyzji o zmianie.

TO CO, PITOLIMY CZY ROBIMY? Może już czas na to drugie…

Narzędziem, które pomoże Ci ogarnąć chaos myśli i zweryfikować pomysły na to, co chcesz robić w życiu są Pytania Mocy. Możesz je pobrać tutaj:

Pytania Mocy

1 thought on “Jak przekonać się czy Twój pomysł na to, co chcesz robić w życiu to strzał w dziesiątkę?”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *